To nie będzie miły wpis. To będzie wpis o przemocy, której często nawet nie rozpoznajemy, bo lubi się kryć pod tradycją, przyzwyczajeniem i językowym automatem.
Gdy wchodzimy w przestrzeń przemocy domowej, nasza uwaga skupia się na człowieku. Rzadko myślimy o kimś jeszcze. O kimś, kogo system formalnie… nie widzi. Mam tu na myśli zwierzę.
Nie musimy mówić wspólnym językiem, by przyznać komuś godność. Być może właśnie to jest największy test człowieczeństwa – czy potrafimy uznać wartość istnienia, które nie przypomina nas w żadnym aspekcie?
W sieci zawrzało. „Koniec z łańcuchami!” ogłosili politycy, a media – jak mantrę – powtórzyły to hasło. Ale czy naprawdę wolność psów w Polsce zyskała nową definicję, czy po prostu… zmieniła opakowanie?