radioactivedog

  • Reaktor
  • Nadajnik
  • Radio Aktywne
  • SWN
  • Dołącz do stada
Opublikowany 26/11/2025 przez Paulina Szczupaczyńska

Gdy wchodzimy w przestrzeń przemocy domowej, nasza uwaga skupia się na człowieku. Rzadko myślimy o kimś jeszcze. O kimś, kogo system formalnie… nie widzi. Mam tu na myśli zwierzę.

W Polsce proces przeciwdziałania przemocy uruchamia procedura Niebieskich Kart. W tej procedurze jest przestrzeń na osobę pokrzywdzoną przemocą, na sprawcę przemocy, na formy przemocy. Jest dużo pytań. Ale nie ma tam pytania o zwierzę. To nie jest literówka. To strukturalna ślepota.

Kim jestem, że o tym mówię? Jestem kryminolożką, kryminalistyczką oraz specjalistką ds. PR. Od lat zajmuję się komunikacją społeczną oraz edukacją w sektorze organizacji pozarządowych. Pracowałam przy projekcie Czarna Księga Ofiar Przemocy Domowej Niebieskiej Linii, który dokumentował przypadki śmierci osób, które straciły życie w wyniku przemocy domowej. Jak wiecie, jestem również założycielką Fundacji Radioactivedog, która działa na rzecz praw zwierząt, i między innymi poprzez podcast radioAKTYWNE zwracam uwagę na etyczny wymiar ich cierpienia i śmierci. I jako, że w swojej pracy łączę refleksję nad przemocą, śmiercią i odpowiedzialnością – zarówno w świecie ludzi, jak i zwierząt, dziś chcę Was zaprosić do przyjrzenia się najmniej rozpoznanemu wymiarowi przemocy domowej: zwierzęciu jako istocie pokrzywdzonej w sytuacji przemocy domowej.

Zwierzęta w kontekście przemocy domowej funkcjonują w cieniu. Są niemymi świadkami przemocy, są pokrzywdzonymi, i są też instrumentami dominacji, a tym samym najdoskonalszymi zakładnikami w rękach sprawców przemocy. Zwierzę, które żyje w domu z przemocą, zwykle pełni jedną z trzech ról, a czasem wszystkie naraz.

  • Po pierwsze, może być bezpośrednią istotą pokrzywdzoną przemocą. I jest to chyba najbardziej rozpoznawalna rola. Mówimy tu o biciu, kopaniu, głodzeniu, zamykaniu w łazience, zastraszaniu, odbieraniu opieki weterynaryjnej, celowym straszeniu dźwiękiem lub izolacją.
  • Po drugie, może być „narzędziem” kontroli nad osobą pokrzywdzoną przemocą domową. To najbardziej niewidzialny wymiar przemocy. „Jeśli odejdziesz, pies nie przeżyje”, „Jeśli powiesz komukolwiek kot wyleci przez okno”. To nie są metafory. To są realne wypowiedzi sprawców przemocy domowej.
  • Po trzecie, może być niemym świadkiem. Zwierzę słyszy krzyki, widzi agresję, reaguje na napięcie, chaos, nieprzewidywalność. Nie musi być bite, żeby być świadkiem przemocy. Ale świadkowanie również zostawia ślad.

Ta trójdzielna perspektywa pozwala zobaczyć, że przemoc domowa jest zjawiskiem systemowym. Dotyka całej sieci relacji, również tych międzygatunkowych.

Przemoc nie rozróżnia gatunków
Badania z różnych krajów wskazują na współwystępowanie przemocy wobec partnerki/partnera i krzywdzenia zwierząt domowych. To współwystępowanie nie jest przypadkowe: okrucieństwo wobec zwierząt bywa narzędziem kontroli – sprawca „karze” psa, straszy „utopieniem kota”, żeby zranić emocjonalnie i wymusić uległość. Z badań wynika, że tam, gdzie występuje przemoc wobec zwierząt, jest również przemoc wobec ludzi (krzywdzenie dzieci, przemoc wobec osób starszych). Innymi słowy: to marker ryzyka, który powinien widnieć w każdym arkuszu oceny bezpieczeństwa.

W literaturze dotyczącej przemocy domowej pojawia się takie pojęcie coercive control – polskie, dość pokraczne tłumaczenie tego pojęcia to kontrola przemocowa. Lepiej oddającym ten termin tłumaczeniem jest przemoc kontrolująca. Tu akcent jest położony na taką przemoc, która ma charakter systemu kontroli, nie pojedynczego aktu. Bo coercive control to cała siatka wzorców i zachowań przemocowych, a nie jednorazowy akt przemocy. I stosowanie tej siatki ma na celu przejęcie władzy nad życiem osoby pokrzywdzonej.

A zwierzęta bardzo często są jej częścią.

Zwierzę w relacji przemocowej bywa zakładnikiem. Groźby „co zrobię twojemu kotu” potrafią skuteczniej zatrzymać osobę pokrzywdzoną niż tysiąc wymówek. Badania ze Stanów, Kanady i Australii opisują to jako element przemocy kontrolującej: sprawca bije, straszy, „karze” zwierzę, by zranić emocjonalnie partnerkę, zmusić do uległości albo powrotu.

W wielu krajach jest to mocno brane pod uwagę przy analizie przemocy domowej. W Polsce? Niekoniecznie. A czemu tak? Polskie prawo nie uznaje zwierzęcia za podmiot przemocy domowej. Nawet jeśli jest narzędziem kontroli nad człowiekiem. To spory problem systemowy: sprawca ma narzędzie w ręku, a system nie widzi narzędzia. Czyli system nie widzi całego przestępstwa.

Dlaczego system tego nie widzi? O „Niebieskich Kartach”
Dlaczego system przeciwdziałania przemocy domowej w Polsce tego nie widzi? Być może znacie szerzej procedurę „Niebieskich Kart”, o których wspominałam na początku. Jest to procedura mająca zapewnić bezpieczeństwo osobie doświadczającej przemocy domowej. W ramach tej procedury podejmowane są czynności przez przedstawicieli takich instytucji, które są zobowiązane do reagowania: przedstawiciele OPS, policji, oświaty i ochrony zdrowia. Wszczęcie tej procedury następuje przez wypełnienie formularza „Niebieska Karta”. Formularz ten składa się z 4 części – A, B, C i D. W formularzu „Niebieska Karta – A” zawarte są m.in. dane osoby pokrzywdzonej i określenie form przemocy. Nie ma w nim jednak sformułowania o stosowaniu przemocy wobec zwierzęcia domowego. Brakuje w ogóle tam przestrzeni do tego, by odnotować obecność na miejscu zdarzenia zwierzęcia domowego oraz informacje na temat jego stanu.

I tu właśnie zaczyna się problem: jeśli system nie widzi zwierzęcia, to nie widzi również sposobu, w jaki sprawca używa go jako narzędzia kontroli. W procedurze „Niebieskich Kart” nie ma miejsca na zwierzę. Nie ma rubryki. Nie ma pytania. Nie ma ścieżki dokumentowania.
Jeżeli system nie pyta o zwierzę, nie zobaczy mechanizmu kontroli. Z kolei sprawca doskonale wie, że tam, gdzie państwo jest ślepe, tam on może działać bezkarnie. Zwierzę niewidoczne dla procedury staje się idealnym narzędziem kontroli.

Zwierzę jako „czynnik” pozostawania w przemocy
Jest też drugi, bardzo ważny aspekt tego, jak zwierzę staje się „narzędziem” kontroli. „Ja muszę tu zostać, bo nie mam co zrobić z psem”. To zdanie często słyszą osoby podejmujące interwencję w domu, w którym jest przemoc. Badania i raporty wskazują, że troska o los zwierzęcia opóźnia wyjście z domu i zaniża gotowość do proszenia o pomoc – w wielu próbach „niemal połowa” osób deklaruje, że zwlekała z powodu zwierzęcia. Gdy organizuje się tymczasowe schronienie dla zwierząt, ta bariera spada i osobom pokrzywdzonym łatwiej jest podjąć decyzję o odejściu.

A jeśli ucieczka wymaga przymusowego rozstania (zostawienia zwierzęcia choćby na kilka dni)? Badania pokazują wzrost lęku, poczucia winy i objawów stresu pourazowego u osób doświadczających takiej separacji. Osoby doświadczające przemocy czują wobec swoich zwierząt realną odpowiedzialność. I sprawcy doskonale to wiedzą. Im silniejsza więź, tym łatwiej użyć zwierzę jako dźwignię nacisku. Ta odpowiedzialność sprawia, że generują się u osoby pokrzywdzonej dwa bardzo konkretne lęki:

• lęk, że w razie próby odejścia sprawca zemści się na zwierzęciu;
• lęk, że jeśli ucieknie, nie będzie miała dokąd zabrać zwierzęcia, bo większość miejsc pomocowych nie przewiduje obecności zwierząt.

W różnych badaniach odsetek osób, które opóźniają wyjście z przemocowego domu z powodu zwierząt, waha się od około 20–50% – zależnie od próby i metodologii. To ogrom. A te dwa lęki razem prowadzą do jednego: osoba pokrzywdzona zostaje w przemocy. Te dwa lęki składają się na decyzję: „Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie mogę odejść”. I właśnie w tym mechanizmie – w wykorzystaniu tej odpowiedzialności i lęku – zwierzę staje się dla sprawcy narzędziem kontroli.

Patrząc na arenę międzynarodową, jest bardzo dużo takich miejsc „pet-friendly shelters”. W Stanach Zjednoczonych wartym uwagi przykładem jest program People and Animals Living Safely (PALS) w Nowym Jorku: uruchomiony w 2013 roku, jeden z pierwszych programów w mieście, który umożliwia osobom pokrzywdzonym przemocą domową zamieszkać w miejscu pomocowym razem z ich zwierzętami. Do dziś program działa w ponad dziesięciu lokalizacjach NYC i objął wsparciem ponad 800 rodzin oraz ponad 1 000 zwierząt.
Podobne rozwiązania działają także w innych częściach Stanów. W Europie dobrym przykładem jest Holandia. W Polsce, z tego co mi wiadomo, jest garstka takich miejsc, które przyjmują zarówno osobę pokrzywdzoną przemocą, jak i jej zwierzę. Garstka. A oczekiwanie, że osoba pokrzywdzona zostawi zwierzę i „śmiałym krokiem rozpocznie nowe życie”, jest oderwane od rzeczywistości To nie jest wybór. To jest wtórna trauma.

Nowy, nieoczywisty wymiar: zwierzę jako podmiot traumy
A skoro jesteśmy przy traumie, to jest jeszcze coś, o czym prawie się nie mówi, czyli czy zwierzę może być podmiotem traumy? Coraz więcej badań z zakresu dobrostanu zwierząt domowych wykazuje, że w warunkach przewlekłego stresu – np. spowodowanego chaosem, hałasem, niepewnym środowiskiem – u zwierząt pojawiają się zmiany fizjologiczne (m.in. wyższy poziom kortyzolu) oraz zmiany behawioralne. Czy zatem te wyniki mogą sugerować, że zwierzęta żyjące w domach z przemocą mogą być narażone na realne skutki stresu? Mogą.

Coraz częściej mówi się o „PTSD” u zwierząt domowych. Czym jest PTSD? To z ang. post-traumatic stress disorder i określane jest jako zespół stresu pourazowego. Dla każdego trauma jest doświadczeniem bardzo trudnym i zmieniającym funkcjonowanie psychiczne. PTSD jest reakcją naszej psychiki na skrajnie stresujące zdarzenie, które przekracza nasze możliwości adaptacyjne. Czyli mówiąc krótko trauma nie mija, a wręcz nasila się i wpływa na życie codzienne w postaci różnych objawów – od zaburzeń percepcji, natrętnych myśli, amnezję dysocjacyjną po ciągłe odczuwanie strachu, przerażenia, złości, poczucia winy lub wstydu.

Wracając do pytania, czyli czy zwierzę może być podmiotem traumy? Choć w Polsce mamy bardzo ograniczone dane, to na podstawie badań międzynarodowych możemy przyjąć bardzo prawdopodobny mechanizm: zwierzę, które żyje w domu, w którym dochodzi do przemocy – nie tylko jako istota bezpośrednio doświadczająca przemocy, ale też jako świadek – może reagować jak człowiek po traumie. Są takie badania, które wskazują, że psy-świadkowie traumy wykazują zaburzenia behawioralne: nadmierną czujność, unikanie kontaktu, reaktywność na bodźce, wycofanie. Inne badania mówią o zwierzętach w warunkach przewlekłego stresu: zmienionej fizjologii, możliwym wzroście hormonów stresu, osłabionej odporności. Zwierzę nie „adaptuje się” do przemocy. Zwierzę w niej trwa.

Większe zasoby? Więcej nacisków!
Chcę podkreślić jedną kwestię, o której rzadko się mówi. Przemoc domowa dotyka całego systemu domowego, czyli różnych relacji i zależności: nie tylko relacji sprawca-osoba pokrzywdzona, lecz również relacji opiekun-zwierzę i relacji niemych świadków, o których zaraz powiem nieco więcej.

Natomiast warto mieć świadomość tego, że przemoc domowa jest:

  • wielokanałowa,
  • powiązana,
  • zjawiskiem, przenoszącym się między relacjami.

Sprawca ma system, który kontroluje. To, że system zawiera różne gatunki (tak ludzkie, jak i pozaludzkie) nie jest dla niego przeszkodą. Dla sprawcy to tylko większe zasoby, więcej punktów nacisku. Bo w przemocy domowej osoba pokrzywdzona przemocą czuje winę nawet za to, co nie jest jej winą. A jak to się ma do zwierzęcia jako narzędzia kontroli? Jeśli zwierzę cierpi, osoba pokrzywdzona przemocą czuje się winna.
Jeśli zwierzę jest porzucone, uwięzione, bite, osoba pokrzywdzona przemocą czuje się winna.

Niemy świadek w oczach dziecka
Powiedziałam, że przemoc domowa dotyka całego systemu domowego, czyli różnych relacji i zależności – nie tylko relacji sprawca-osoba pokrzywdzona, lecz również relacji opiekun-zwierzę i relacji niemych świadków. Czym jest dla mnie ta relacja niemych świadków i kim w ogóle są Ci niemi świadkowie? To są tzw. świadkowie bez głosu: dziecko i zwierzę w cieniu przemocy.

W domach z przemocą dziecko i zwierzę tworzą często więź – silną, bliską, emocjonalnie fundamentalną. Kiedy w takim domu jest dziecko, ono nie musi być bite, żeby doświadczać przemocy. Bo wyobraźmy sobie dziecko, które patrzy, jak sprawca uderza zwierzę. Dziecko nie musi być bite, żeby doświadczać przemocy. Wystarczy, że patrzy. Że widzi, jak krzywdzone jest zwierzę. Scena przemocy wobec zwierzęcia jest jak pęknięcie: rozsadza poczucie bezpieczeństwa, uruchamia lęk, wstyd, czasem złość, która nie ma ujścia. Badania pokazują, że dzieci, które są świadkami krzywdzenia zwierząt w domu, częściej mają trudności emocjonalne i behawioralne: gorzej śpią, gorzej się regulują, gorzej funkcjonują w relacjach. W domu z przemocą „widok” krzywdzenia zwierzęcia wzmacnia traumę u dzieci nawet wtedy, gdy bezpośrednia przemoc wobec dziecka nie występuje. Badania pokazują, że obecność okrucieństwa wobec zwierząt koreluje z większym nasileniem objawów emocjonalnych i behawioralnych u dzieci. To przesłanka, by psychologiczne wsparcie dla rodzin po interwencji zawsze uwzględniało ten wątek.

Co możemy zmienić? Cztery filary nowego systemu
Jeśli zwierzę jest bezpośrednią istotą pokrzywdzoną przemocą albo staje się narzędziem kontroli w rękach sprawcy, to odpowiedzią musi być system, który widzi zwierzę na każdym etapie interwencji. Dziś tak nie jest. A można to zmienić.

Pierwszą taką zmianą powinno być wprowadzenie zwierzęcia do procedury Niebieskich Kart. To właśnie tam – przy pierwszym kontakcie z systemem – powinno paść pytanie: „Czy w domu jest zwierzę i czy jest zagrożone?”. Kiedy to pytanie nie pada, system nie widzi kluczowego elementu przemocy. Nie widzi zwierzęcia, którym w całym tym procesie przemocy posługuje się sprawca. A jeśli system go nie widzi, to nie jest w stanie przerwać całego mechanizmu sterowania osobą pokrzywdzoną przemocą. W efekcie przemoc często pozostaje ukryta, zamrożona w czterech ścianach, bo osoba pokrzywdzona boi się odejść, wiedząc, że zostawiłaby zwierzę bez ochrony. A zatem pytanie: „Czy w domu jest zwierzę i czy jest zagrożone?” to może i mała zmiana w formularzu, ale ogromna w ocenie ryzyka.

Drugim niezbędnym elementem są miejsca schronienia, które realnie przewidują obecność zwierząt. Nie jako wyjątek, nie jako „opcję”, ale jako standard. Jeśli dla osoby doświadczającej przemocy pies czy kot jest jedyną stabilną relacją w życiu, to nie możemy oczekiwać, że zostawi tę istotę – ani z perspektywy emocji, ani z perspektywy bezpieczeństwa. W wielu krajach to już norma. U nas wciąż rzadkość.

Trzeci filar zmian to edukacja służb pierwszego kontaktu: policji, pracowników socjalnych, oświaty, ochrony zdrowia. Nawet jeśli zwierzę nie figuruje jeszcze w formularzach, ci ludzie mogą, a nawet powinni zadawać pytania o zwierzę. Mogą zobaczyć historie, które w dokumentach się nie mieszczą: „On grozi, że coś zrobi psu”, „On bije kota, gdy ja protestuję”. Bez tych pytań nigdy się tego nie dowiedzą. Policja, OPS, ochrona zdrowia, oświata muszą wiedzieć, że pytanie o zwierzę może otworzyć całą prawdę o przemocy.

I wreszcie element, który w Polsce praktycznie nie istnieje: włączenie lekarzy weterynarii do systemu przeciwdziałania przemocy domowej. To zdarza się tak, że to właśnie weterynarz – nie policjant i nie psycholog – jako pierwszy widzi sygnały przemocy. Na przykład poprzez złamania, które nie pasują do opowieści opiekuna. Rany zgodne z oparzeniem, podduszeniem. Skrajne zaniedbanie. W medycynie nazywamy to ranami-sygnałami. W pediatrii potrafią one uratować życie dziecka. W weterynarii mogą uratować życie zwierzęcia, a często również człowieka, bo obrażenia zwierzęcia mogą być pierwszym sygnałem eskalacji przemocy domowej. Warto, by mógł zareagować, a system przyjąć to zgłoszenie.

Przywrócić zwierzęta do pola widzenia
Na koniec chciałabym podkreślić jedną kwestię. Zwierzę, które staje się narzędziem kontroli w cieniu przemocy domowej, jest nie tylko ofiarą. Jest świadectwem tego, jak daleko może posunąć się człowiek, aby zdominować drugiego. I dlatego obowiązkiem etycznym, prawnym i społecznym jest przywrócić zwierzęta do pola widzenia. Do pola troski. Do pola ochrony.

Pamiętajcie, że tam, gdzie ktoś łamie relację międzygatunkową, łamie również relację społeczną. A to już nie jest problem jednego domu. To jest problem całego systemu.

Posted in
Zwierzę w cieniu przemocy domowej.
Zakaz hodowli zwierząt na futra podpisany przez Prezydenta RP
Dostosowania Dostępności

Napędzane przez OneTap

Jak długo chcesz ukryć pasek narzędzi?
Czas Trwania Ukrycia Paska Narzędzi
Wybierz swój profil dostępności
Tryb Osób z Upośledzeniem Wzroku
Wzbogaca wizualne elementy strony internetowej
Profil Bezpieczny dla Napadów
Usuwa błyski i zmniejsza kolory
Tryb Przyjazny dla ADHD
Skupione przeglądanie, bez rozproszenia
Tryb Ślepoty
Zmniejsza rozproszenie, poprawia skupienie
Tryb Bezpieczny dla Epilepsji
Przyciemnia kolory i zatrzymuje miganie
Moduły Treści
Rozmiar Czcionki

Domyślne

Wysokość Linii

Domyślne

Moduły Kolorów
Moduły Orientacji

s7a.pl